
Ósmy dzień był dniem poskromienia pierwszoroczniaków. Dniem, w którym zmieniają się z pędraka w Motyla, rekruta w żołnierza, kuchcika w kucharza i takie tam. Przygotowania zaczęły się kilka dni wcześniej. Specjalne Commando miało za zadanie opracować plan tortur. Niestety, czas rozpoczęcia ceremonii przesunął się znacznie, gdyż na jeziorze zaginęła załoga jachtu KOREK2. Za skippera robił sensei Rekin a za załogę sensei Maciek plus 7 wycieczkowiczów. Godzinna wycieczka zmieniła się w czterogodzinną walkę z naturą. Pogoda wysiadła i.... Ciekawym zjawiskiem jest to, że wszyscy pływali na żaglach – my też ;) nawet jak nie było wiatru (flauta). Początkowo była konsternacja – dlaczego oni płyną a ta krypa nie. Wszystko się wyjaśniło jak nas minęła jedna z łódek – oni wszyscy mieli silniki!!!! ŻEGLARZE. My niestety, wróciliśmy w hańbie na pagajach:(
Po tej smutnej historii nastała jednak radosna część dnia. Chrzest. Na sześciu stacjach, nasi milusińscy zapoznawali się cieleśnie, z torturami jakie im zgotowano. Na końcu tej drogi czekał WÓDZ, który sprawną ręką odcinał uszy pasując ich na pełnoprawnych i pełnowymiarowych obozowiczów. Ceremonia zakończyła się rytualną kąpielą.
Wieczorem zaś balanga, disco night i wygibasy do późnych godzin nocnych. Część kontemplowała taniec w spokoju – tzn spała przy stolikach.
Następnego dnia z rana, odbył się bieg patrolowy. Starsi powadzili młodszych na zatracenie. Nikczemne zadania jakie im postawiła kadra, zburzyła spokój ducha najbardziej twardym sztukom. Po objedzie nastąpił czas wyjazdu, czas chaosu i strachu – może nie wyjadą? Wielokrotne odczytanie listy i liczenie. I znów czytanie i liczenie. Zapakowaliśmy wszystkich do autobusu i szybko zamknęliśmy, a nóż uciekną. W końcu autobus ruszył. Wzruszenie odebrało głos pani Gosi.
Kolejne godziny to przeprowadzka tych niedobitków, którzy pozostali.
Wieczorem odpłynęliśmy na PANDORĘ.



















Wena Was nie opuszcza, co jest dobrym znakiem, że dotrwacie do końca. Miło - bez wysiłku, sprzed komputerka - śledzić poczynania Adeptów i Kadruni. No to pa!
OdpowiedzUsuńRaport miejskiego korespondenta:
OdpowiedzUsuńupał zelżał - stop - rodzina tęskni - stop - chomik żyje - stop - w domu za cicho - stop - całujemy Rudą - stop - Kadrunię pozdrawiamy - stop - do jutra:)