




Żar z nieba niemiłosierny. Tak na oko, jakieś 50 stopni. Zasoby wody chyba wystarczą. Jak nie to znów trzeba będzie szukać kałuż. Niestety pijawki gryzą. Czas kultury zakończony był dalszym wyginaniem ciała i nie tylko. Postanowiliśmy nauczyć dzieci jedzenia pałeczkami, bo sztućcami nie umieją. Zresztą po co jak mają paluszki.
Paluszki i rączki były też wyginane na treningach co kończyło się wizytą u sanitariuszki obozowej sensei'a Rekina. Sądny dzień nastał na tych, którzy podpadli w ciągu roku - czas egzaminów. Niestety dziatwa przygotowała się zawczasu i zdała na kolejne stopnie. A miały być oblania... cfaniaki jedne no.
Cóż trzeba było przygotować perfidniejsze "rozwiązanie" i zabrać ich na przełęcz straceńców. Tam też nie udało się ich pozbyć. Skakali przez przeszkody, bujali się na linach, kicali w kółkach - normalnie te geny recesywne u nich są nad wyraz aktywne... Nie powiodło się też topienie. Cóż, trzeba obmyślić bardziej wyrafinowane metody.
Byłbym zapomniał, część milusińskich zabrana została na strzelnicę i .... tam też nic sobie nie zrobili.
































Miło...:) Jak widać nie tylko nasze rodzinne metody - jak uziemić Małolata - nie skutkują. Niebywale te nasze dzieci są przygotowane do przetrwania w każdych warunkach. Trening czyni mistrza! Skoro Kardunia pisze, to znaczy, że też jest przygotowana na wszystko. I całe szczęście. Tak a propos pogody, to i tak macie dobrze, woda blisko. Meldunek pogodowy ze Szczecina - czujemy się jak w mikroweli. Bezpieczniej w domu, a jeśli na dworze, to późną wieczorowaą porą na cudnie chłodnym tarasie z wielką szklanką lodu zalaną odrobiną jakiegoś cennego płynu. Oczywiście z widokiem na zieleń i podlewaczkę w ogrodzie. Info dla Rudej - mamy w ogrodzie jeża. Obiekt zaobserwowano wczoraj wieczorem koło kasztana o godzinie 22.00. Wyglądał na wyjątkowo zasymilowanego. Chomik żyje i ma się świetnie, mimo opieki rodzicielskiej. Buziaki dla wszystkich!
OdpowiedzUsuńPS Nie uczcie Rudej strzelać, bo będę się bała!::::))))))
Cóż,dziś nic nie ma, ale wiem, że żyjecie:) Zwialiśmy dziś nad morze, w mieście było 38 stopni. Nad wodą może ze dwa mniej. Dobrze, że mamy filtry UV!!!! Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń