... zaćma wielka, nic nie pamiętam. Prawdopodobnie skutek uderzenia bomem. Jedyny obraz jaki widzę to podchodzenie do kei .... liny i .....
Ostatni dzień. Wewnętrzny trzepot motyla i jakaś dziwna, wszechogarniająca radość. Potworki, biegają tu i ówdzie, gotowe do ataku. Trzeba być czujnym. Nie mąci to jednak wyczekiwania na autokar.
Zapakowaliśmy wszystkie. Nikt się nie zerwał, nie połamał nie wysadził w powietrze. Odjazd i....
odbiór na Torze Kolarskim.
Tak to już jest koniec nie ma już nic. Jesteśmy wolni możemy pić...
Zatem do następnego razu.
No i jeszcze coś dopisali:)Cud nad cudy,że nasze upiorne dzidziusie nie zraziły Was do tego, co zawarte zostało w ostatnim zdaniu:) Zatem - do następnego razu. Pocieszę Was - nasze Potomstwo dorasta, mądrzeje ( marzenie każdego rodzica!) i ogólnie cywilizuje się z każdym kolejnym rokiem. Oby to was pocieszyło, Kochani. Jeszcze jeden ostatni ogromny całus. Rudi - Wasz wierny korespondent miejski.
OdpowiedzUsuńPS Jako że odczepić się od Was nie możemy, za kilka dni ruszamy Waszym szlakiem na podbój Chorwacji. Trzmajcie kciuki za nasze przeprawy przez korki i tunele. Obiecuję, że nie zdemolujemy Wam kwatery:) Pa!