D-day -1

... To już w sobotę ruszymy w kierunku nieznanego. Teraz sprawdzenie listy:
1) dzieci - są (na listach)
2) mata - wyjechała (ale czy dotrze)
3) transport dograny - mają być dwie drezyny drabiniaste wraz z furmankami
4) instruktorzy - część już choruje
5)....

niedziela, 27 czerwca 2010

Dzień 2 - Niedzielne piekiełko







Pobudka zgodnie z regulaminem 0730. Brak snów coś oznacza, pytanie tylko co? O 0800 udaliśmy się do paśnika. Było nieźle, ale dżemu nie było! Podobno ma być. Przeliczywszy stan i oceniwszy pogodę zapadła jedyna z możliwych decyzji - na plażę, tam musi być woda. Z nieba żar a my jak na patelni. Jeden z naszych, zaczął oliwić całą czeredę, zabezpieczając ją przed nadmiernym przyrumienieniem - przypalone nie smakuje tek dobrze. Siedzieliśmy w wodzie bo było to jedyne miejsce chroniące przed żarówą. Dzieci urwały jakieś koło od traktora, ale nikt nie krzyczał.
Tak do obiadu. Po obiedzie błogi czas ciszy poobiedniej - jakże obowiązkowej w trakcie dnia. Z niechęcią ją zakończywszy podzieliliśmy dziadki, na te które poszły odwiedzić świątynię bożą i te które bratały się z Neptunem na plaży. Tak do kolacji. Po ostatnim w tym dniu posiłku, zaczęła się wojna na placu - dostaliśmy się w dwa ognie oraz używaliśmy zbijaka aby przeżyć. Starsi postanowili skopać piłkę. W tumanach kurzu szarpali się 2x 10 min i potem zmiana koszulek, ups drużyn.
Wszystko co złe ma jednak swój kres i o 2200 zagoniliśmy towarzystwo do boksów i spryskując dezynfektorem zakończyliśmy tą nierówną walkę. Jeszcze tylko 12 dni.....


1 komentarz:

  1. Halo, pytanie do tego Pana, który moczy nogi na pomoście - czy fakt, iż mojej rudej "Świergotki" nie widzę oznacza, że już się załapała na karcer? Oby nie! Drastyczne naruszenia regulaminu i konieczność wdrożenia zdalnie sterowanych procedur wychowawczych proszę telekomunikować Hauskommando. Pozdrawiam i wspieram kochaną Kadrę mentalnie:) No i oczywiście klepię zdrowaśki w intencji Waszego przetrwania:)

    OdpowiedzUsuń